Spóźniające się czy wypadające z rozkładu środki komunikacji publicznej są prawdziwą zmorą osób korzystających na codzień z transportu zbiorowego.
Narażają pasażerów nie tylko na stres i nieprzyjemności związane np. ze spóźnieniem się na spotkanie, ale również na poważniejsze konsekwencje.
Niedawno przeczytałem artykuł opisujący wypadek, gdy pasażer z powodu opóźnienia w przyjeździe autobusu stracił zlecenie na sporą kwotę i zamierza domagać się odszkodowania od przewoźnika.
Czy taki pozew ma szansę powodzenia?
Stracona okazja
Bohater artykułu planował dostać się z miejscowości Redzikowo pod Słupskiem lokalnym autobusem na dworzec kolejowy, skąd miał udać się pociągiem do Gdańska, gdzie z kolei zamierzał wziąć samolot do Londynu.
W Londynie zaś czekała na niego praca z wynagrodzeniem opiewającym na ok. 10 tys. zł.
…
Czy przewoźnik może odpowiadać za utratę pracy przez pasażera?Dowiedz się więcej »









