Kara umowna musi być precyzyjnie określona

Kary umowne są codziennością branży transportowej. Zdecydowana większość umów przewozu zawiera postanowienia, w myśl  których za określone zachowania przewoźników zleceniodawcy mają prawo nałożyć kary.  Nie zawsze jednak umowy te pozostają w zgodności z obowiązującym prawem. Niedawno w sprawie, w której miałem okazję uczestniczyć, Sąd Okręgowy w Poznaniu wskazał, jak nie powinno formułować się zapisów o karach umownych.

Miłe złego początki

Sprawa jakich wiele. Zleceniodawca prowadził z przewoźnikiem dyskusję poprzez komunikator jednej z giełd transportowych, w trakcie której uzgodniono, że przewoźnik wykona przewóz z jednej miejscowości do drugiej za określoną kwotę. Następnie zleceniodawca przesłał mailem szczegółowe warunki zlecenia. Przewoźnik nie potwierdził ich otrzymania ani akceptacji, choć poza sporem było, iż mail taki do niego dotarł. Następnego dnia przewoźnik skontaktował się ze zleceniodawcą i poinformował go, że z uwagi na opóźnienie w realizacji poprzedniego transportu anuluje otrzymane zlecenie.

Obciążenie karą

Zleceniodawca nie zaakceptował rezygnacji przewoźnika ze zlecenia i obciążył go przewidzianą w szczegółowych warunkach zlecenia karą umowną za niepodstawienie pojazdu pod załadunek. Stanowiły one bowiem, iż w takim wypadku zleceniodawca uprawniony będzie do obciążenia przewoźnika karą umowną w wysokości od 10 do 100 % frachtu. Przewoźnik z obciążeniem się nie zgodził i nie zapłacił kwoty ujętej w nocie obciążeniowej.

Wyrok sądu I instancji

Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego Poznań Stare Miasto. Spór sprowadzał się przede wszystkim do tego, czy strony wiązała umowa z uwzględnieniem szczegółowych warunków zawartych w przesłanym przez zleceniodawcę mailu. Drugim obszarem sporu była prawidłowość zapisu o karze umownej oraz ewentualne jej zmiarkowanie.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w całości, uznając, że do zawarcia umowy wraz ze szczegółowymi warunkami doszło w wyniku braku odmowy przyjęcia oferty ze strony przewoźnika. W warunkach tych wskazano bowiem, iż brak pisemnej rezygnacji lub potwierdzenia zlecenia do 30 minut po jego otrzymaniu traktowany jest jako przyjęcie zlecenia do realizacji.

Odnosząc się do zarzutu przewoźnika, iż kara umowna nie została w umowie określona, sąd stwierdził, że kara nie musi wskazywać konkretnej sumy pieniężnej, a strony mogą określić wysokość kary pośrednio poprzez wskazanie podstaw jej określenia.

Apelacja

Przewoźnik zaskarżył wspomniany wyrok, wskazując, iż zapis o przyjęciu zlecenia do realizacji w wyniku braku odrzucenia oferty nie może mieć do niego zastosowania, gdyż zgodnie z art. 682 k.c. milczące przyjęcie oferty możliwe jest tylko w relacjach między przedsiębiorcami pozostającymi w stałych stosunkach gospodarczych, co w tej sprawie bezspornie nie miało miejsca. Nadto przewoźnik podtrzymał swój zarzut, iż kara nie została wystarczająco określona. Umowa zawierała bowiem nie konkretną kwotę czy procent frachtu ale widełki, w granicach których zleceniodawca mógł nałożyć karę w całkowicie dowolny sposób.

Wyrok sądu II instancji

Sąd Okręgowy w Poznaniu apelację w całości uwzględnił, zmienił zaskarżony wyrok i oddalił w całości powództwo. Sąd podzielił stanowisko przewoźnika, iż określona widełkowo kara umowa jest niezgodna z prawem. Istotnie bowiem wysokość kary umownej  może być wyrażona zarówno kwotowo jak i innym miernikiem wartości np. ułamkiem wartości kontraktu. Musi być jednak tak określona, by nie budzić wątpliwości, a jej ostateczną wysokość powinno dać się ustalić poprzez wykonanie działań arytmetycznych. Wysokość kary nie może natomiast zależeć od woli uprawnionego z jej tytułu. Z tego względu w ocenie sądu (którą podzielam) widełkowe określenie wysokości kary umownej nie spełnia wymogu określoności kary, o którym mowa w art. 483 § 1 k.c. W przypadku zastosowania widełek nie da się bowiem ustalić jednej określonej sumy, która może być nałożona w danych okolicznościach tylko zbiór takich kwot, z których uprawniony może wybrać dowolną, nie kierując się żadnymi kryteriami.

Uznając apelację za uzasadnioną w powyższym zakresie, sąd odstąpił od oceny, czy doszło do zawarcia umowy wraz ze szczegółowymi warunkami, gdyż wobec nieważności zapisu o karze umownej kwestia ta nie miała już dla sprawy znaczenia.

Wnioski

Formułując zapisy o karach umownych w umowach, należy więc pamiętać, by wysokość kary była precyzyjnie określona. Używanie wyrażeń takich jak: do wysokości frachtu, w wysokości co najmniej 25 % przewoźnego czy od 10  do 100 % sprawi bowiem, że cały zapis o karze umownej będzie nieważny i na jego podstawie nie będzie można dochodzić żadnych należności. Z drugiej strony czasami dzięki temu może udać się uniknąć zapłaty kary – jak było w opisanej sprawie J

Spodobał Ci się ten artykuł?

Subskrybuj bloga, a otrzymasz wiadomość e-mail o każdym nowy wpisie

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólnie o prawie przewozowym, Przegląd orzecznictwa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

120 Responses to Kara umowna musi być precyzyjnie określona

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.